Pomijany obszar rewolucji sztucznej inteligencji: 170 000 niemieckich gabinetów lekarskich
- Thomas Gawlitta

- 27. Apr.
- 4 Min. Lesezeit
Autor: Corinna Niebling
W Niemczech działa prawie 100 000 prywatnych gabinetów lekarskich i psychoterapeutycznych. Rocznie obsługują one około 600 milionów przypadków leczenia. Do tego dochodzi około 70 000 gabinetów terapeutycznych: fizjoterapii, ergoterapii, logopedii i podologii. Stanowi to największy obszar opieki w niemieckim systemie opieki zdrowotnej. Jest to jednak martwy punkt w debacie na temat technologii medycznych.
Każdy, kto w ciągu ostatnich dwóch lat śledził konferencje, prezentacje lub prasę branżową, zna tę scenę: sztuczna inteligencja w diagnostyce w klinikach uniwersyteckich, robotyka operacyjna, asystenci pielęgniarscy, dokumentacja środowiskowa w opiece szpitalnej. Uwaga mediów i inwestorów skupia się tam, gdzie przypadki użycia są spektakularne, a budżety duże. Jeśli jednak spojrzenie kieruje się w stronę opieki ambulatoryjnej, to na znane przypadki VC: albo pionowo zintegrowane sieci gabinetów, takie jak Avi Medical i Patient21, albo łączącą wszystko infrastrukturę ekosystemu Doctolib. Widoczne, dobrze opowiedziane, z zasięgiem serii B.
Rzeczywiste wdrażanie odbywa się gdzie indziej: w dziesiątkach tysięcy istniejących gabinetów, których nikt nie prezentuje na scenie.
Dlaczego ta scena jest niewidoczna
Istniejące już gabinety nie publikują komunikatów prasowych. Nie mają aktualności dla inwestorów, zasięgu na LinkedIn ani budżetu marketingowego. Jeśli gabinet fizjoterapii w Hamburgu od trzech miesięcy sporządza raporty terapeutyczne dla kasy chorych przy pomocy sztucznej inteligencji, oszczędzając w ten sposób dwie godziny tygodniowo, pozostaje to niewidoczne dla opinii publicznej i inwestorów. Z punktu widzenia inwestorów nic się tam nie dzieje. Z punktu widzenia opieki zdrowotnej dzieje się tam bardzo wiele.
Znam tę rzeczywistość z 14 lat pracy w opiece ambulatoryjnej, od managed care, przez rozliczenia z GKV, aż po zintegrowane umowy opieki. To, co się dziś zmienia, to tempo. W rozmowach z właścicielami gabinetów regularnie słyszę historie, które jeszcze dwa lata temu były nie do pomyślenia: raporty terapeutyczne, które dzięki niestandardowemu GPT powstają w ciągu minut zamiast godzin, szablony wyników badań na podstawie notatek głosowych, moduły tekstowe oparte na sztucznej inteligencji do uzasadnień recept. Nie wszystko z tego jest od razu zgodne z prawem, zwłaszcza gdy w grę wchodzą dane pacjentów. Jednak istnieje gotowość do zmierzenia się z tymi kwestiami.
Trzy powody, dla których rewolucja ma miejsce właśnie tutaj
Pierwszym powodem jest presja związana z trudnościami. Obciążenie dokumentacją, brak personelu, presja czasu. Ta kombinacja jest znana od lat, ale nabrała teraz nowego znaczenia. Osoby pracujące w prywatnej praktyce nie wybierają między „zwiększeniem wydajności” a „status quo”. Wybierają raczej między „działamy dalej” a „nie da się już dłużej”.
Drugim powodem jest zwinność strukturalna. Właścicielka prywatnej praktyki podejmuje w ciągu kilku dni decyzję, która w klinice przechodzi przez sześć gremiów. Nie ma komitetu sterującego ds. IT, nie ma 18-miesięcznego planu działania, nie ma zakupów korporacyjnych. Kto jest przekonany, często podejmuje podstawową decyzję natychmiast, nawet jeśli szczegółowe wdrożenie zgodne z prawem pozostaje wówczas faktycznym zadaniem doradczym.
Trzecim powodem są niskie bariery wejścia. Dzisiejsze narzędzia działają w modelu SaaS, można je wypowiedzieć z miesięcznym wyprzedzeniem i nie wymagają realizacji dużych projektów informatycznych. Miesięczna subskrypcja ChatGPT Plus kosztuje mniej niż godzinowa stawka wynagrodzenia asystenta medycznego. Nawet specjalistyczne narzędzia do dokumentacji medycznej często kosztują poniżej 150 euro. To zasadniczo zmienia kalkulację ryzyka.
Co to oznacza w praktyce
Najbardziej konkretnym przykładem zastosowania tej cichej rewolucji jest tworzenie raportów terapeutycznych i uzasadnień recept przy pomocy sztucznej inteligencji. Nie jest to może efektowna prezentacja radiologiczna na kolejną konferencję poświęconą opiece zdrowotnej, ale rozwiązanie to sprawdza się każdego dnia w tysiącach gabinetów lekarskich. I ma większe znaczenie dla ich ekonomicznej rentowności niż jakikolwiek pilotażowy projekt szpitalny.
Dlaczego nie jest to „ciekawe”, ale „niezbędne”
Instytut Gospodarki Niemieckiej podał, że w 2024 r. w służbie zdrowia będzie ponad 46 000 wolnych stanowisk dla wykwalifikowanych pracowników. Na czele listy nie znajduje się opieka pielęgniarska, lecz fizjoterapia z prawie 12 000 wolnych miejsc pracy.
Liczba ta całkowicie zmienia perspektywę. Sztuczna inteligencja w opiece ambulatoryjnej nie jest kwestią wydajności ani szansą biznesową w klasycznym sensie. Chodzi o zapewnienie opieki. Kto czeka na nowych pracowników, czeka długo, a w wielu regionach na próżno. Kto zmniejsza obciążenia administracyjne dzięki sztucznej inteligencji, zamienia stanowisko 38-godzinne z powrotem w takie, w którym 30 godzin pozostaje dla pacjentów.
To jest prawdziwy rynek. Nie „AI for Health” jako fraza z prezentacji. Ale: narzędzia, które zapobiegają zamykaniu gabinetów, bo nikt nie może już pisać raportów.
Co to oznacza dla założycieli i inwestorów
Kto postrzega branżę HealthTech z perspektywy szpitali, ten przegapi tę falę. Logika dystrybucji działa inaczej: nie chodzi o sprzedaż korporacyjną, ale o stowarzyszenia zawodowe, producentów oprogramowania dla gabinetów oraz sieci poleceń między właścicielami. Do tego dochodzi sytuacja w zakresie zgodności z przepisami, która nie jest łatwa: RODO, unijna ustawa o sztucznej inteligencji i §203 niemieckiego kodeksu karnego zderzają się ze strukturami, które mają zaledwie minimalne wewnętrzne możliwości w zakresie ochrony danych. A zwrot z inwestycji nie opiera się na transakcjach wartych miliony, ale na setkach euro miesięcznie na gabinet, pomnożonych przez sześciocyfrową liczbę lokalizacji.
Nie jest to łatwy rynek. Ale on istnieje. Prawdziwy, duży, głodny.
Rewolucja AI w niemieckiej służbie zdrowia nie rozstrzyga się w klinikach uniwersyteckich. Rozstrzyga się w około 170 000 gabinetów ambulatoryjnych, które codziennie obsługują ten kraj. Kto tam spojrzy, ma scenę praktycznie tylko dla siebie.
Corinna Niebling jest certyfikowaną przez TÜV konsultantką ds. sztucznej inteligencji, pracowała jako konsultantka ds. strategii w BCG i posiada dyplom z matematyki ekonomicznej. Po 14 latach pracy w sektorze opieki ambulatoryjnej obecnie doradza aptekom i gabinetom lekarskim w zakresie zgodnego z prawem wdrażania sztucznej inteligencji. Kontakt i bezpłatna wstępna rozmowa pod adresem www.corinnaniebling.de.



Kommentare